News

Wiemy kto wybuduje pierwszą elektrownie atomową w Polsce!

Monika Ojczyk
2022-10-18
~3 min
Głosów: 5, średnia ocen: 5
Kto wybuduje pierwszą elektrownie atomową

Wybór technologii dla pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce rząd miał ogłosić w tym tygodniu. Jednak już wiem że tak się nie stanie. Musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać do przyszłego tygodnia. Wiemy natomiast, kto wybuduje pierwszą elektrownie atomową na Pomorzu. Zdecydowano, że budową zajmie się amerykańska firma Westinghouse.

  • Choć formalnej decyzji jeszcze nie ma, to sprawa budowy pierwszej elektrowni jądrowej, która ma powstać na Pomorzu, jest już rozstrzygnięta
  • Pierwszy blok jądrowy mają nam postawić Amerykanie
  • W rządzie toczy się dyskusja o to, co zrobić z pozostałą częścią polskiego programu jądrowego i czy nie dopuścić do inwestycji także konkurentów z innych krajów

O polski kontrakt jądrowy walczą obecnie trzy firmy: amerykański Westinghouse, francuski EDF, a także koreański KHNP. Wszyscy konkurenci zgadzają się co do jednego — jeśli pierwsza energia z atomu ma ruszyć zgodnie z planem, a więc w 2033 r., decyzja o wyborze technologii musi zapaść jak najszybciej, najlepiej jeszcze w tym roku. Media donoszą, że polski rząd miał zająć się tą kwestią na wtorkowym posiedzeniu, ale ostatecznie dyskusję przełożono. Podobno ostateczna decyzja ma zapaść w przyszłym tygodniu.

Kto wybuduje pierwszą elektrownie atomową w Polsce?

Sprawa budowy pierwszej elektrowni jądrowej, która powstanie na Pomorzu w rejonie miejscowości Lubiatowo [sprawdź lokalizację] i Kopalino [sprawdź lokalizację], jest już rozstrzygnięta, choć formalnej decyzji jeszcze nie ma. Strona rządowa najprawdopodobniej wybierze Westinghouse. Nie jest to zaskoczeniem, bo to właśnie Amerykanie wskazywano od zawsze jako faworytów w tym wyścigu.

To z USA Polska podpisała umowę międzyrządową w sprawie rozwoju energetyki jądrowej. To w oparciu o amerykańską technologię przygotowano raport o oddziaływaniu na środowiskowo atomowej inwestycji planowanej na Pomorzu.

Zaskoczeniem jest jednak to, że najpewniej Amerykanie nie zgarną całego tortu. O takim scenariuszu po raz pierwszy napisał portal strefainwestorow.pl. Ujawnił, że Westinghouse będzie mógł wybudować tylko pierwszą elektrownię, a los kolejnych będzie czekał na dalsze rozstrzygnięcie. A jest o co walczyć, bo realizacja całego programu jądrowego, według wyliczeń rządu sprzed kilku lat, miała kosztować około 150 mld zł. Obecnie może to być nawet 200 mld zł lub więcej.

Niewykluczone, że właśnie o niepełny udział w całym programie jądrowym toczą się teraz dyskusje między przedstawicielami rządu a stroną amerykańską, bo takiego scenariusza Westinghouse nie przewidywał. 

odpowiedział David Durham, prezes ds. systemów energetycznych w Westinghouse

Takiego rozwiązania w ogóle nie rekomendujemy. To kosztowałoby Polskę znacznie więcej pieniędzy, stracilibyśmy efekt synergii i wynikające z niej oszczędności. To są zupełnie inne reaktory, a dobrze byłoby, gdyby polskie firmy uczestniczące w całym łańcuchu dostaw przy tej inwestycji, przeszkoliły się i zdobyły kwalifikacje w zakresie jednej technologii. Przy dwóch technologiach kadry po stronie regulatora musiałyby zostać podwojone.

Wyścig o budowę "atomówki" wciąż trwa

Sprawdźmy, co to oznacza dla kolejnych jądrowych inwestycji w Polsce. Jeśli Amerykanom faktycznie nie uda się wynegocjować budowy drugiej elektrowni (każda z elektrowni ma mieć po trzy bloki), to na placu boju pozostają EDF i KHNP.

Zgodnie z polskim programem jądrowym druga siłownia zlokalizowana będzie w głębi lądu i wskazano tu dwa rejony, wykorzystywane obecnie przez elektrownie na węgiel brunatny – Bełchatów oraz Pątnów. Autorzy programu wskazali, że jest to uzasadnione "z uwagi na rozwiniętą sieć przesyłową, transportową i inną infrastrukturę, położenie w centrum Polski oraz fakt, że budowa elektrowni jądrowej na tych terenach po wygaszeniu eksploatowanych elektrowni pozwoli na utrzymanie miejsc pracy".

Można też wyobrazić sobie taki scenariusz, że ostatecznie Polska zaplanuje budowę trzech elektrowni jądrowych. Westinghouse mógłby wtedy dostać dwie, zgodnie z ofertą, jaką złożył. Natomiast trzecia trafiłaby do jednego z konkurentów. Amerykanie byliby zadowoleni, a Polska zyskałaby dwóch sojuszników i zwiększyła udział zeroemisyjnej energii w krajowym miksie energetycznym. Dodatkowo zachowano by konkurencyjność na rynku. Byłby i wilk syty, i owca cała.

Źródło: Business Insider Polska

Avatar: Monika Ojczyk
Monika Ojczyk

Redaktorka prowadząca w OnGeo.pl. Analityczka danych i specjalistka rynku nieruchomości.